Recenzja Lipikar Baume AP+ | Historia mojego vitiligo, czyli czym jest bielactwo nabyte i AZS?

by - grudnia 10, 2017

lipikar
Kochani, w zimie bardzo ważne jest aby nawilżać skórę. Ostatnio do recenzji otrzymałam świetny krem, który używałam jako dziecko. Jest to Lipikar Baume AP+. Przynosi on wspaniałą ulgę od swędzenia i świądu skóry. Jeżeli cierpicie m.in. na AZS lub po prostu macie suchą skórę, to mogę Wam go polecić z całego serca.
Balsam uzupełniający poziom lipidów przeciw podrażnieniom i swędzeniu skóry. Natychmiastowo koi i pomaga łagodzić zaostrzone stany skrajnej suchości skóry. Można go stosować zarówno u niemowląt, u dzieci jak u dorosłych.
Badania La Roche-Posay wykazały, że nie wystarczy jedynie przywrócić barierę ochronną skóry, aby długotrwale złagodzić dolegliwości związane z atopowym zapaleniem skóry. Konieczne jest, aby ponownie przywrócić równowagę mikrobiomu. Jeżeli mikrobiom skóry nie jest w równowadze, nawet gdy bariera skórna jest przywrócona, zaostrzenie objawów skóry atopowej: skrajna suchość skóry, podrażnienie i swędzenie powrócą.

LIPIKAR BALSAM AP+ z nowym, opatentowanym składnikiem aktywnym Aqua Posae Filiformis działa na dwa czynniki determinujące AZS:
  • przywraca i stabilizuje równowagę mikrobiomu na skórze,
  • odbudowuje i chroni barierę skórną,
Formuła zawiera Niacynamid i Masło Karite (20%) oraz optymalną ilość składników aktywnych, dobranych w sposób bardzo rygorystyczny ze względu na swoją skuteczność i bezpieczeństwo. Bezzapachowy. Bez parabenów.

lipikar

Balsam rzeczywiście nie ma żadnego zapachu. Jest trochę tłusty, ale nie klei się. W dodatku wchłania się bardzo szybko i nie brudzi ubrań. Po wchłonięciu skóra staje się bardzo mięciutka i ukojona. Idealnie będzie nadawał się również na wszelkie podrażnienia po goleniu nóg.
Ja używam go prawie codziennie po umyciu. Nie chcę go wychwalać, ale naprawdę przynosi ulgę mojej podrażnionej skórze. Macie szczere słowo atopika, który wiele lat leczył często bardzo zaognione zmiany skórne. 💭
Oprócz tych wszystkich specjalistycznych sterydów należało używać właśnie takich balsamów, delikatnych proszków do prania, płynów do kąpieli.
Sporym plusem jest właśnie to, że ten balsam jest idealny dla niemowląt. U mnie wykryli AZS w wieku niemowlęcym, u większości chorych diagnozuje się tę chorobę właśnie w tym wieku, a skóra takich maluchów jest wyjątkowo wrażliwa. Swoją drogą to jest naprawdę smutne, że małe dzieci, które ledwo przyszły na świat już muszę zmagać się z chorobami, do których wystąpienia się nie przyczyniły.
W zimie okazuje się być wybawieniem! Jestem pewna, że niektórzy z Was zapominają o codziennym kremowaniu skóry. Przez to robi się ona bardzo sucha i ujemna temperatura potrafi pogorszyć sprawę. Ulgę przyniesie Wam właśnie Lipikar Baume AP+.

Zanim zrobię sobie kilkumiesięczną przerwę w blogowaniu (tak ciężko jest mi się z tym rozstawać) chciałabym Wam opowiedzieć trochę o AZS. Od długiego czasu planowałam taki post, ale za każdym razem odrzucałam ten pomysł. Wydawał mi się bezsensowny. Podziwiałam innych, którzy potrafili mówić głośno o swoich chorobach. O lękach społecznych, wadach wrodzonych, cukrzycy, niepełnosprawności. Przecież AZS to choroba, jak każda inna. Dlaczego uważałam to za temat tabu?

W wieku niemowlęcym wykryli u mnie AZS. Był to dość ciężki przypadek, historia mojej choroby mieści się w ponad dwóch zeszytach. Cierpiałam również na alergię oraz na astmę. Ironią była moja miłość do zwierząt i czekolady, których powinnam w tym okresie unikać. Jeżeli nie znacie AZS (to Wam zazdroszczę!) już pędzę wyjaśniać! 👇

Atopowe zapalenie skóry (AZS), zwane wypryskiem atopowym, egzemą, a niegdyś świerzbiączką (łac. prurigo) Besniera, wypryskiem alergicznym lub alergicznym zapaleniem skóry, w dermatologii i alergologii określane jako przewlekła dermatoza (zapalna) – przebiegająca z okresami zaostrzeń i remisji choroba skóry, której towarzyszy uporczywy i nawrotowy świąd oraz liszajowacenie skóry (nawet nie wiem co to znaczy!). Jest to przypadłość zaliczana do atopowych chorób skóry, wywołana genetycznie uwarunkowaną nieprawidłową reakcją immunologiczną (nadmierna reaktywność komórek Langerhansa, związana z nieprawidłową odpowiedzią odpornościową na małe dawki antygenów, w wyniku której dochodzi do nadmiernego wytwarzania przeciwciał IgE skierowanych głównie przeciwko tym alergenom). Przeciwciała IgE wykazują zdolność do wiązania swoistych alergenów, które są następnie modyfikowane i prezentowane limfocytom T pomocniczym. Prowadzi to do proliferacji tych komórek i wytworzenia się przewagi komórek pomocniczych Th2, które wydzielają cytokiny prozapalne, między innymi interleukiny 4, 5 oraz 10, które pogarszają stan kliniczny skóry.
Niektórzy zaliczają atopowe zapalenie skóry do chorób psychosomatycznych. Schorzenie dotyka od 0,25 do 20% populacji. Początek rozwoju AZS przypada zwykle między 3 a 6 miesiącem życia. U ok. 40% dzieci choroba ustępuje z wiekiem. U pozostałych chorych zdarzają się nawroty w wieku dorosłym. Ze względu na wrodzony charakter schorzenia może ono trwać wiele lat bądź nawet całe życie.

Brzmi upiornie? 😱 Mam nadzieję, że nie przeraził Was ten opis. Sama niewiele potrafię o niej powiedzieć, ponieważ wyrzuciłam z mojej pamięci wszystkie przykre momenty związane z tą chorobą. Tak to bywa, że wolimy pamiętać o przyjemnych rzeczach z dzieciństwa.
Jednak nie chciałam dzisiaj opowiadać Wam o AZS, a raczej o czymś, co ładnie brzmi. Mówię tutaj o vitiligo, czyli bielactwie nabytym. Słynna modelka, cierpiąca na vitiligo, (którą naprawdę bardzo cenię i uwielbiam) Winnie Harlow jest przepiękna! Zresztą nie od dziś wiadomo, że modeling szuka naprawdę oryginalnych ludzi. Winnie była nazywana przez rówieśników krówką, ze względu na łatki, które znajdują się na jej ciele. Pomimo tego, że koledzy się z niej naśmiewali ona potrafiła zrobić ze swojego defektu atut. Chyba teraz muszą czuć się głupio, widząc jak wiele osiągnęła. 🙌

Znalezione obrazy dla zapytania winnie harlow

Kochani są dwa rodzaje bielactwa. Nabyte oraz wrodzone. Między innymi ja oraz Winnie cierpimy na bielactwo nabyte. Ja świetnie potrafię tuszować moje łatki, ponieważ nie są one widoczne na całym ciele, a przede wszystkim nie mam ich na twarzy. Winnie jest czarnoskórą modelką, a ja mam bardzo jasną karnację.
Wszelkie fluidy i samoopalacze są jak najbardziej na miejscu! Nie zaszkodzą, ale świetnie ukryją, co trzeba.
Bielactwo wrodzone, czyli inaczej albinizm, ten typ bielactwa dzieli się na uogólnione i częściowe. W schorzeniu tym determinującym czynnikiem jest dziedziczność. Osoby chorujące na bielactwo nazywane są albinosami. Albinizm jest praktycznie niemożliwy do wyleczenia. Podobnie jest w przypadku bielactwa nabytego. Na bielactwo nie ma żadnego skutecznego leku. 
Według mnie albinosi wyglądają cudownie. Biała skóra, białe włosy. Jednak słońce jest ich ogromnym wrogiem.
Znalezione obrazy dla zapytania albinizm

Dlaczego mówię o bielactwie w kontekście AZS? Gdy chorowałam stosowali u mnie leczenie silnymi sterydami, które trwale uszkodziły pigmentację mojego naskórka. Tam, gdzie objawy były najbardziej zaostrzone: nadgarstki, kostki, łydki. Bielactwo nie występuje na mojej twarzy, brzuchu oraz plecach. Jednak przyczyny bielactwa nie są do końca znane. Mogą to być:
  • niesprawnie działające mechanizmy oksydacyjne: produkty metabolizmu syntezy melaniny wywołujące uszkodzenia barwnika skóry,
  • niedokrwistość złośliwa, łysienie plackowate,
  • duży stres, wstrząs psychiczny,
  • (bardzo rzadko) urazy mechaniczne skóry,
Przyczyny choroby nie są dokładnie znane, jednak przypuszcza się, że może być ona efektem:
  • niesprawnie działających mechanizmów oksydacyjnych: produkty metabolizmu syntezy melaniny wywołują uszkodzenia barwnika skóry;
  • reakcji autoimmunologicznej: problemy w układzie immunologicznym wywołują uszkodzenie melanocytów. Są to np. niedokrwistość złośliwa czy łysienie plackowate;
  • zaburzeń funkcji układu nerwowego: zmiany mogą pojawić się po przeżyciu dużego stresu czy wstrząsu psychicznego;
  • (bardzo rzadko) urazów mechanicznych skóry: np. zadrapaniu


http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/skora/bielactwo-nabyte-przyczyny-i-objawy-leczenie-bielactwa_41861.html
Kiedy bielactwo może najbardziej przeszkadzać: wyjście na basen, wakacje, opalanie się.
Chciałabym również wspomnieć, że bielactwo może, ale nie musi być dziedziczne. Zarówno wrodzone jak i nabyte. Nikt w mojej rodzinie nie cierpiał ani na bielactwo, ani na tak silny przypadek AZS.
Również ja czasami słuchałam żartów ze strony rówieśników. Panda, krówka. Byłam jednak na tyle miłą i uczynną osobą, że zwyczajnie dali sobie z tym spokój. Jaki sens żartować z kogoś, kto nic sobie z tego nie robi?
Z biegiem lat stwierdzam, że z bielactwem można żyć. Ja już nie szukam cudownych maści, ani ziół. Na bielactwo nie ma i raczej nie będzie w najbliższych latach skutecznego lekarstwa. Cierpiąc na bielactwo można być modelką, aktorką, piosenkarką, czy kim tam się chce. Jak już kiedyś pisałam, jeżeli ktoś naśmiewa się z nas z powodu naszego wyglądu, to znaczy, że nie jest to osoba warta naszego zainteresowania. Taka osoba ma problemy z samym sobą. Przecież człowiek to nie tylko wygląd.
Udało mi się poznać kilka osób, które mają bielactwo dosłownie na całym ciele. Czy one się przejmują? Nie. 💪

Żeby nie było, że jestem gołosłowna. Jedna z moich wzorzystych blizn.

vitiligo

Łatwiej jest komuś wytłumaczyć czym jest cukrzyca, mukowiscydoza, zapalenie płuc. Ja do tej pory bałam się mówić o mojej chorobie, ponieważ obawiałam się wyśmiania. Musiałam dojrzeć do tej decyzji. Czytałam sporo blogów, które opowiadały o różnych chorobach, czy defektach. Między innymi o nowotworach, depresji, anoreksji. To jest ciekawe, kiedy się o tym czyta, ale przeżywanie każdej z tych chorób naprawdę bywa bolesne i uciążliwe. Podziwiałam blogerki, które piszą o swoim łupieżu, ŁZS, problemach zdrowotnych. Wydawało mi się, że muszę być idealna, albo przynajmniej udawać, że jestem. Drapałam się cały czas. Jeździłam na badania, spędzałam kilka dni w szpitalu, naświetlałam się lampami UV, odczulałam się. Byłam małym dzieckiem. Mogę nawet przyznać, że oswoiłam się z krwią i wszelkiego typu igłami, pobieraniem krwi tak bardzo, że do dzisiejszego dnia nie boję się jej widoku. Jest on nawet dla mnie dość przyjemny. W odróżnieniu np. od mojej siostry, która od samego widoku igły mdleje. Chciałam pomagać innym. Chciałam ich słuchać, być powierniczką, czytałam o chorobach. Wiem, że nie jestem jedyna, wiem, że więcej osób cierpi na tę chorobę, ale w mojej okolicy byłam tylko ja. Nie miałam z kim o tym porozmawiać. Czułam się inaczej. Doskonale rozumiałam to, co czują osoby, które są inne w swoim środowisku. Nie tylko w kontekście chorób.

Uważam, że trzeba rozmawiać o naszych chorobach i defektach. To właśnie one sprawiają, że wszyscy nie jesteśmy jednakowi. Musimy wiedzieć, że wokół nas są ludzie, którzy cierpią.
Pewnie widzieliście osoby, które miały wypadek w dzieciństwie i nie rosną im brwi w jednym miejscu? Dla mnie bielactwo nabyte jest tym samym, co tatuaże. My nie wybraliśmy tych łatek, ale możemy zrobić z nich naszą broń, możemy sprawić, że staną się one naszym atutem.

Mi ani AZS, ani astma, ani bielactwo nie przeszkodziło w rozwijaniu pasji. Jeździłam konno, pływałam, chodziłam na kółko teatralne, śpiewałam. Kiedyś nawet należałam do harcerstwa. Lubię również biegać, lubię moje koty i psa, lubię się udzielać i rysować. Najbardziej przeszkadzało mi współczucie innych. Chorzy nie potrzebują współczucia, ale zrozumienia. 💕

Zdrowie jest tym, co należy szanować. Ja staram się zdrowo odżywiać, alkohol piję bardzo rzadko, nie palę, nie zażywam żadnych substancji, które mogłyby mi zaszkodzić. Mam swoje grzeszki w postaci np. słodyczy.
Między innymi dzięki takiemu zrównoważonemu odżywianiu nie mam trądziku! Czasami od czasu do czasu coś mi wyskoczy, ale bardzo rzadko.

Kochani, bielactwo nie jest nieestetyczne! Jest piękne. Nie dajcie sobie wmówić! 💟

Kiedy poukładam swoje sprawy zamierzam wrócić na bloga, Instagrama, Snapchata, będę nagrywać filmiki z recenzjami rzeczy z Aliexpress (od których jestem uzależniona!).
Długi mi ten post wyszedł. Chyba najlepiej jest pisać o własnym doświadczeniu, dodać coś od siebie, dzielić się.

Opowiedzcie mi historię Waszej choroby, blizny, defektu w wyglądzie. Lubię słuchać ludzi i czytać szczere, prawdziwe wyznania. 

A tutaj dowód, że zima już przyszła. 🎄❆⛄☃





 A już wkrótce święta!!


zima

zima

Wasza Stylowanka 💖💖💖
Bielactwo wrodzone, które powszechnie uznaje się za chorobę, tak naprawdę jest defektem polegającym na braku pigmentu (barwnika) w oczach, skórze oraz włosach, którym jest melanina. Bielactwo wrodzone zazwyczaj ujawnia się po urodzeniu, w przeciwieństwie do bielactwa nabytego, które jest widoczne znacznie później. Albinizm występuje stosunkowo rzadko – zdarza się raz na 10.000 tysięcy narodzin (wyjątek stanowi Tanzania, gdzie rodzi się 1 albinos na 200 dzieci).

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/skora/bielactwo-wrodzone-przyczyny-objawy-albinizm-mozna-wyleczyc_41864.html

You May Also Like

21 komentarze

  1. Przydatny post! Poza tym, bardzo ładne fotki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam takiego problemu skórnego, ale niedługo będę testować inne kosmetyki LRP :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kosmetyki z la roche sa calkiem niezle. kiedys stosowakam. klaudia j

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tych kosmetyków. Wlasxiwicwie to jestem n bakier z kosmetykami nawilżającymi...

    OdpowiedzUsuń
  5. święta zbliżaja si e wielkimi krokami klaudia j

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam problem, ponieważ mój synek walczy od urodzenia z AZS. Ma specjalną dietę, musi unikać mleka krowiego i produktów mlecznych. Dzieci z tego wyrastaja na ogół. Ale pewnie w przyszłości będzie musiał się podpierać podobnymi kosmetykami. Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby mały wyzdrowiał. :)

      Usuń
  7. Produkty LRP są na prawdę warte uwagi, bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uważam, że mają świetne kosmetyki, gdy byłam nastolatką przekonałam się o tym.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja i warty przeczytania post. Moja babcia także choruje na bielactwo i mam koleżankę, na którą wołają milka właśnie ze względu na tą chorobę, ale jej to nie przeszkadza.
    Przepiękne zdjęcia:)

    malusiawerusia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milka, bardzo ładnie. :) Całkiem urocza ksywka.

      Usuń
  10. Lubię ten balsam. :)
    Genialne jest to zdjęcie z choinkami od dołu. kapitalne ujęcie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładne zdjęcia! Co do serii Lipikar z La Roche Posay - miałam żel Surgras do mycia twarzy i ciała i byłam z niego bardzo zadowolona :) Jeśli zaś chodzi o bielactwo, AZS i każdą inną chorobę dermatologiczną (sama mam trądzik hormonalny) to zawsze będziemy obawiali się, że zostaniemy wyśmiani albo nie będziemy akceptowani... Niestety bardzo wpływają one na samoocenę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Najgorsze są choroby, które wpływają na nasz wygląd zewnętrzny. Ciężko jest je zaakceptować.

      Usuń
  12. Tak trzymaj i wracaj szybko z nową energią :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Firmy nie znam. Zdjęcia super. A bielactwo jak inne choroby 'cywilizacyjne' idzie akceptować. sama akurat mam tarczyce - może to niewidoczna choroba ale daje popalić. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka również ma problemy z tarczycą. Nieprzyjemne :(

      Usuń
  14. Fantastyczna recenzja i przepiękne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiedziałam, że bielactwo może wystąpić też od leków. Ogólnie lubię kosmetyki LRP, ale mam wrażenie, że DUO+ zmienił w ostatnim pół roku skład lub stężenie składników, bo nie działa juz tak dobrze jak kiedyś.

    OdpowiedzUsuń

Blogaski

Jestem tu:

SpisBlog

zblogowani

zBLOGowani.pl